Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Niezbyt poważne

Jestem gotowa …

Niezbyt poważne

Gotowe na wszystkoOd czasu do czasu przeglądam logi naszego portalu i analizuję (ale bez przesady, to tylko zabawa) kto, jak i „po czym” znajduje nas w sieci. Wydaje mi się, że ostatnio padł rekord i to taki, że opadła mi szczęka. Sprawdźcie: szukaj w Google …

To zabawne wyobrazić sobie kogoś, kto napisał taki tekst w przeszukiwarce (wcale tego nie wymyśliłem!), ale zastanawiałem się głównie na tym, jak takie zapytanie „trafiło” na nasze strony. Chyba już wiem – szósty odnośnik to:

Serwisy fotograficzne

... wszystkie zdjęcia z bagien, brakuje tylko opisów, które wkrótce dołożę - czyli prawie gotowe. .... Jeśli ktoś chce porady … dysponuję odpowiednimi namiarami. .... żeby przypadkiem nie pomylić go z "ruchaniem"), Marysia zadręcza mnie spacerami. ..... Niedaleko jest do Torunia, Bydgoszczy, Grudziądza czy Chełmna, ...

Wszystko się zgadza.

Zima z lodem i ęć

Niezbyt poważne

Lód

Pisałem dzisiaj list do Brazylii i – w końcu to zima – kilka razy „wymsknęło” mi się, w różnych odmianach, słowo lód. Ciekawskich informuję, że mój przemądrzały sprawdzacz pisowni z „Worda” w zdaniu: Właśnie teraz jest u nas „ciepło” (ok. 0°C), ale wciąż mnóstwo śniegu i lodu na ulicach (i innych) zaznacza słowo „lodu”, jako „Wskazywany wyraz jest uznawany za wulgarny”. Jestem trochę zdezorientowany, ale może młodzież podpowie, czy jeśli Marysia mówi np. „Dziś będą goście, zrób trochę lodu” a ja pędzę do szuflady w kuchni po woreczki, to nie wychodzę przypadkiem na idiotę?

Ęć

Staramy się, więc nie po raz pierwszy, lecz tym razem zupełnie „serio” (linki zewnętrzne), odnośnik do naszego portalu znalazł się w sieci: „ęć

Nalesnik w karkonoszach 2009

Niezbyt poważne

Romku! W komentarzu do Karkonoszy 2009 piszesz: uwagę moją zwróciła ... „Pajęczyna (39)” i „Przy lampce (9)”, potem jeszcze „Toskania (25) i (26)”.
A naleśnik!!! Na zdjęciu trudno to ocenić, ale uwierz na słowo, że był (jest) to numer 1 w klasyfikacji naleśnikowej.

Paradoks Monty Halla - rozwiązany

Niezbyt poważne

Brawo i ukłony. Jestem dumny, że mam do czynienia z tak nieprzeciętnie inteligentnymi ludźmi.

MVS-spring.jpgZadanie o kozach i samochodzie nazywane jest w literaturze „Paradoksem Monty Halla” i pochodzi z listu pewnego czytelnika „Parade” – popularnego niedzielnego dodatku rozprowadzanego z wieloma innymi gazetami w USA. Jedną ze stałych rubryk magazynu jest kącik zagadkowy „Zapytaj Marilyn”, w którym czytelnicy, praktyczni amerykanie, zadają pytania typu:

  • Gdy pod koniec dnia zamyka się giełdę, dlaczego wszyscy stoją z uśmiechami na twarzach i klaszczą niezależnie od tego, czy akcje idą w górę, czy w dół?
  • Moja przyjaciółka jest w ciąży i wie, że to bliźniaki dwujajowe. Jakie są szansę, że przynajmniej jedno z dzieci będzie dziewczynką?
  • Dlaczego zapach zdechłego skunksa, obok którego przejeżdżamy drogą, zaczynamy odczuwać dopiero po około 10 sekundach? (Zakładamy, że to nie my przejechaliśmy skunksa).

Bardzo mądre to nie jest, ale zauważmy, że w każdym (z przytoczonych) pytań zawarta jest nutka, która ma naukowy lub matematyczny charakter. To typowa cecha wielu pytań pojawiających się w tym dziale.

(Praktyczna) zagadka matematyczna.

Niezbyt poważne

Matematyka_niepewnosci.jpgJestem przekonany, że – przynajmniej tym, co napisałem o książce Mlodinova – nie przekonałem nikogo (lepiej - JEST MAŁO PRAWDOPODOBNE, że przekonałem) o praktycznej wartości matematyki … chyba, że:

Przypuśćmy, że uczestnik teleturnieju ma do wyboru troje drzwi. Za jednymi drzwiami jest samochód, za dwojgiem pozostałych kozy. Gdy uczestnik dokona już wyboru, prowadzący - który wie, co jest za każdymi drzwiami - otwiera jedne z dwojga drzwi, które nie zostały wskazane, i pokazuje, że jest za nimi koza, a następnie pyta: „Czy chce pan zmienić wcześniejszą decyzję i wybrać inne drzwi?". Czy uczestnikowi teleturnieju opłaca się zmienić decyzję?

Zagadka zainspirowana jest scenariuszem prawdziwego teleturnieju (emitowanego także w Polsce) i ma – nieprawdopodobną wprost – historię, którą chętnie opiszę, ale na razie, użycie jakichkolwiek faktów czy nazwisk byłoby przesadnym ułatwieniem (w googlowaniu).

Obrona Pszczyny

Niezbyt poważne

Podejrzewam, że powiem coś zupełnie nie „trendy”, ale drażnią mnie trochę (a) dość histeryczna atmosfera w mediach, (b) bezustanne porównania wydarzeń sprzed dwóch dni z powodzią w 1997 roku oraz (c) narzekania na to, że nic się nie zmieniło.

A2.jpg(a) Mieszkańcy Pszczyny bardzo dzielnie walczą z powodzią, do tego stopnia dzielnie, że chronią nawet swe najukochańsze zabytki, czyli Rynek (foto [pless.pl]) a w szczególności kościół ewangelicki (bo Zamek – bezpiecznie – usadowiony jest na górce). Histeria?

XML feed