Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Turystyka

11-09 Mała i Wielka Fatra

Foto | Turystyka

Przeł. ChyżkiWidok z Ploski na BorisovBardzo możliwe, że ulegam złudzeniom, prawie pewne, że z wiekiem staję się nadmiernie sentymentalny (nawet ckliwy), ale muszę się Wam do czegoś przyznać.

W Wielkiej Fatrze, jesienią i to w jej „najlepszej” części (Ostredok – Ploska – Rakytov) byłem po raz pierwszy i – czegokolwiek bym sobie nie przypominał oraz biorąc różne czynniki pod uwagę – są to NJAŁADNIEJSZE GÓRY, jakie w życiu widziałem. Mają one, jak Bieszczady obniżoną, w wyniku pasterstwa, górną granicę lasu, ale w odróżnieniu od Bieszczadów, powyżej lasu pokrywają je nie połoniny, (czy jak w innych górach kamienie albo kosodrzewina) a …. TRAWNIKI. Mega-Wimbledon, nie żartuję.

Rozumiem, że wrzesień był w tym roku wyjątkowo ciepły. Że Wielka Fatra położona jest nieco (niewiele, ale zawsze) na południe od Karpatów – czyli było tam jeszcze trochę cieplej. Niemniej aż TAK ZIELONYCH (zielono - rudawych), ogromnych połaci stoków, przełęczy i szczytów – dotąd nie widziałem.

Mała i Wielka Fatra 2011 (zdjęcia Zuzi)

11-08-24 MTB 2011, sprawozdanie

Foto | Turystyka

zdjecie0022.jpgDSC00012.jpg20110818(001).jpgNasze wyjazdy wakacyjne tradycyjnie już nazywam MTB, choć z kolarstwem górskim mają niewiele wspólnego, ale do (jakże stosownego) określenia WLD („Wyprawy leśnych dziadków”) jeszcze nie przywykłem.

Albo „górzystość” Suwalszczyzny jest przereklamowana, albo coraz lepiej poruszamy się na rowerach (o tak!), bo – tak je oceniam – tegoroczne wyprawy były znacznie mniej męczące niż w poprzednich latach.

Obóz (1). Olszyny k. Łomży.

Nie byłem, ale ze zdjęć i opowiadań wynika, że do eksploracji narwiańskich (rzeka NAREW nie NOTEĆ. Skąd Noteć?) bagien i rozlewisk przydałyby się bardziej rowery wodne niż górskie. Zielono, szuwary, łodzie i wooooda. Dużo wody.

Obóz (2). Hołny Wolmera.

Przepiękne „nigdzie”, kilka kilometrów od przejścia granicznego w Ogrodnikach. Jeśli powiem, że w okolicy (dosłownie) była miejscowość Berżniki czy też Krejwińce a przejeżdżaliśmy obok jezior o pięknych nazwach: Piłwie, Iłgiełk, Kunis czy Ryngis, to sami się domyślacie, gdzie to mogło być – „prawie na Litwie”.

Druskienniki

IMG_4413.JPGIMG_4356.JPGDeszczową sobotę wybraliśmy na samochodową wycieczkę do znanego litewskiego kurortu, w którym mą uwagę zwróciły:

  • „In plus”. Ciekawa „letniskowa” architektura (Ciechocinek), wszechobecność rzeźb (i to całkiem sensownych) oraz – jakby nie – „Trzy dziewiątki” w wersji „Classic” oraz „Menthol”.
  • „In minus”. Szpetna budowla akwaparku (typu „Gwiezdne wojny”) oraz – oj, oj – górująca nad miastem monstrualna konstrukcja sztucznej trasy narciarskiej.

Krasnogruda

Bardzo udana wycieczka do dworku z końca XVII w., w którym często przebywał Czesław Miłosz. Dziś, pięknie odnowiony dwór nad jeziorem Hołny, w nieźle utrzymanym parku stanowi zaczątek (otwarty ponoć tego lata) – cokolwiek ma to oznaczać - Międzynarodowego Centrum Dialogu. Na zakończenie pyszne placki ziemniaczane na przejściu granicznym w Ogrodnikach.

Remanent fotograficzny 2010

Foto | Turystyka

W ramach wiosennych porządków, rozprawiłem się z częścią zaległych fotografii. Na razie zdjęciowe relacje z Irlandii i z Dolomitów. W obu miejscach mieliśmy dość paskudną pogodę, dzięki czemu zdjęć powstało niewiele. W kolejce czeka jeszcze "kultowy" wyjazd do Bilíkovej chaty, z doskonałą pogodą i całym mnóstwem fotografii do selekcji i obróbki.

Irlandia - maj 2010

Dolomity - sierpień 2010

Wielkanoc 2010 - Bieszczady / Muczne

Foto | Turystyka

Przy okazji pierwszej, nieśmiałej próby wykorzystania nowego serwisu zdjęciowego (cooliris + picasaweb), chciałem zaprezentować kilka zaległych zdjęć z wiosennej wyprawy w Bieszczady.

Muczne, kwiecień 2010

Obóz (2) Wałdowo

Turystyka

Wakacje2010_06Wałdowo.jpgTakże odludzie, może nieco bardziej (odrobinę) cywilizowane niż Gzin, za to Dworek Amaltea, gdzie stacjonowaliśmy w drugim tygodniu wakacji – na wysokim poziomie. Logistyczno – bytowym. Dla nas był to trochę przerost formy nad treścią, bo przyjechaliśmy na rowery, ale np. na wczasy z kochanką – wszystko jest na miejscu: basen, sauna, grill, muzyka, czytelnia, Internet, sklep niedaleko – nadaje się idealnie.

Bytów [Bëtowò]

Wakacje2010_08Świerzno.jpgWakacje2010_07Bytów.jpgMiasto sympatyczne, ale bez przesady, za to świetna Restauracja i Klub – „Jaś Kowalski”. Do kawy można się było przyczepić (nie to co w „Sowie” w Bydgoszczy), ale reszta – a próbowaliśmy wiele różnych smakołyków - doskonała. Także wystój i obsługa.

Obóz (1) Gzin

Turystyka

Wakacje2010_01Gzin.jpgSkrajne odludzie w pobliżu Zakola Dolnej Wisły. Gospodarstwo agroturystyczne Państwa Tomkiewiczów skromne, ale urocze, z prostą za to doskonałą kuchnią. Świetne położenie – wokół sporo leśnych i polnych ścieżek rowerowych oraz „asfaltów” także doskonale nadających się do pedałowania. Niedaleko jest do Torunia, Bydgoszczy, Grudziądza czy Chełmna, więc nawet gorsza pogoda wakacji zupełnie nie popsuje.

MTB 2010 - Gzin

10-08-26 MTB 2010, sprawozdanie

Turystyka

Wakacje2010_x2.jpgWakacje2010_x1.jpgSą dwie możliwości. Albo specjalizujemy się w wypatrywaniu odpowiednich miejsc w Internecie a nasza intuicja graniczy z jasnowidztwem (nigdy nie widzieliśmy „na żywo” miejsc, gdzie wyjeżdżamy), albo – co bardziej prawdopodobne – po prostu rośnie poziom naszej polskiej agroturystyki a miasta, miasteczka i wsie … najzwyczajniej w świecie ładnieją. Mają chodniki, rynki i deptaki, sklepiki i kawiarnie a drogi, wbrew powszechnemu mniemaniu, mają mniej dziur i pułapek.

Wakacje2010_x4.jpgWakacje2010_x3.jpgTegoroczny wyjazd był mocno rowerowy i choć takich leśnych paści, jak w ubiegłym roku nie było i tak nazwałem go MTB, bo wspinaliśmy się sporo.

Poniżej - albumy z wakacji:

10-05-29 Mała Fatra 2010 (z 'Grudziądzem')

Foto | Turystyka

Ostatni weekend, choć zapowiadał się na pochmurny i deszczowy, spędziliśmy w doborowym towarzystwie w naszej ulubionej Małej Fatrze. Turystycznie było, hm ... mocno relaksowo, za to detale kawiarniano-barowe na bardzo wysokim poziomie. Na Słowacji pogoda była znacznie lepsza niż na Śląsku i w efekcie kilkunastominutowych przebłysków słońca udało nam się nawet lekko opalić. Poniżej kilkadziesiąt (moich, Andrzeja i Staszka) zdjęć z wyjazdu.

Mała Fatra 2010

Muczne 2010, wydanie poprawione

Turystyka

TarnicaOtrytBukowe BerdoŁatwo się było domyśleć, że "smażące" się sprawozdanie to była pokrętna obietnica przedwyborcza i nic z niej nie wyszło. Ale za to .... obudziła się nasza ukochana ZUZUA i w galerii umieściła swoje zdjęcia z Mucznego. Sporo ich i to ładne, więc proszę zrobić sobie herbatkę i spokojnie zasiąść do oglądania.

Klimaty - ChmielKlimaty - żubryProszę się nie fascynować, bo na razie to tylko zapowiedź smażącego się sprawozdania. Post jest tak przygotowany, że każdy krewny i znajomy królika może go edytować czy uzupełniać. Mam nadzieję, że w ten sposób wkrótce powstanie wspólne sprawozdanie.

Obok klika "klimatycznych" fotografii a na wszystkie zdjęcia, jak zwykle, zapraszam do galerii. Lada dzień powinny pojawić się tam zdjęcia Zuzi a gdzieś pod koniec lata - Tomka.

Tegoroczny wyjazd w Bieszczady przejdzie najprawdopodobniej do historii i to z kilku powodów.

    Poł. CaryńskaSzeroki Wierch
  • Po pierwsze. Ostatni raz byliśmy u Państwa Pawlaków w Mucznem i to nie dlatego, że ich już nie lubimy (wręcz przeciwnie), ale dlatego, że przenoszą "Wilczą Jamę" do Smolnika i w Mucznem (jeśli w ogóle), będziemy już tylko po drodze w góry lub z gór.

  • Po drugie. Nasz nowy kolega Marcin (nie jakiś dziewiczo nowy, ale nowszy niż starszy) bezceremonialnie i mało finezyjnie zaklasyfikował naszą paczkę (z powodu śpiewania) do … „szanciarzy”. Proszę zauważyć, że końcówka „ciarzy” ma wydźwięk pejoratywny a nawet pogardliwy (w przeciwieństwie do np. „szantowników” – z nutką poważania czy „szantmenów” – z odrobiną podziwu). Proponuję, w ramach rewanżu i nie psując nastroju, nadać mu przydomek kliper, w nawiązaniu do słynnego, opiewanego w pieśniach (szantach), herbacianego klipra „Cutty Sark”, tego, co sławę ma złą. Że nie jest podobny? Nie szkodzi. Kurczak też nie jest, ani Misiek a brzmi nieźle.

Narty 2010

Turystyka

Tegoroczny sezon narciarski miał dwie odsłony. Kilkudniowy wyjazd na Słowację oraz długi weekend w Brennej. Oba wielce udane – narciarsko, wycieczkowo i … towarzysko.

Bilkowa Chata

narty_2010_bilik.jpgKto w Biliku jeszcze nie był, koniecznie powinien odwiedzić to nieomal alpejskie – jeśli wziąć po uwagę atmosferę i lokalizację – schronisko. Świetnie położone, w górnej części doliny Zimnej Wody (z wodospadami o tej samej nazwie) u zbiegu dwóch pięknych tatrzańskich dolin – Staroleśnej i Małej Zimnej Wody, stanowi doskonały punkt wypadowy na górskie wycieczki letnie (również rekreacyjne), a jak się okazuje, także i zimowe.

Schronisko znajduje się nieopodal górnej stacji kolejki zębatej ze Smokowca na Hrebienok i dolnej stacji wyciągu narciarskiego. Niestety mój szatański plan, że będziemy co rano, na piechotę (200m), wychodzić na narty nie całkiem wypalił … z powodu zimy. Okazuje się, że o ile w miastach w tym roku śniegu nie brakowało, w górach było go znacznie mniej niż zwykle i trasy na Hrebienku były po prostu nieczynne. Na nartach jeździliśmy więc w Tatrzańskiej Łomnicy (też nieźle – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony), a ponieważ śniegu nie było za wiele, dało się poszerzyć „program” wyjazdu o dwie niezłe wycieczki piesze. Teraz będę reklamował. Bilik ma proszę Państwa nieprawdopodobną saunę. Sauna ta – na pozór zwykła – ma ogromne okno (ze 3 x 2m). Siedzi się na ławeczkach, polewa wodą piecyk a na wprost – patrząc z ławeczek – … Łomnica. Dla mnie bomba.

Brenna

narty_2010_brenna.jpgPo powrocie ze Słowacji, zupełnie niespodziewanie zaliczyliśmy kolejny wyjazd na narty. Były to tylko 3 dni, za to bardzo udane i w sensie narciarskim i w każdym innym. Przetestowałem nowy (jak dla mnie) wyciąg na Czantorię, w towarzystwie Pana Tadeusza „odebraliśmy” 2 medale olimpijskie i z zachwytem podziwialiśmy nowe wyciągi w Brennej – całkiem udane połączenie starej „Boryni” (gdzie jeździliśmy) z Gronikiem (który tylko obserwowaliśmy z łezką w oku).

Było tak miło, że nawet wypadek, który miałem w piątek na Czantorii jakoś nie zepsuł mi humoru i nie zniechęcił do jeżdżenia jeszcze w niedzielę.

XML feed