Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Turystyka

Obóz (2) Wałdowo

Turystyka

Wakacje2010_06Wałdowo.jpgTakże odludzie, może nieco bardziej (odrobinę) cywilizowane niż Gzin, za to Dworek Amaltea, gdzie stacjonowaliśmy w drugim tygodniu wakacji – na wysokim poziomie. Logistyczno – bytowym. Dla nas był to trochę przerost formy nad treścią, bo przyjechaliśmy na rowery, ale np. na wczasy z kochanką – wszystko jest na miejscu: basen, sauna, grill, muzyka, czytelnia, Internet, sklep niedaleko – nadaje się idealnie.

Bytów [Bëtowò]

Wakacje2010_08Świerzno.jpgWakacje2010_07Bytów.jpgMiasto sympatyczne, ale bez przesady, za to świetna Restauracja i Klub – „Jaś Kowalski”. Do kawy można się było przyczepić (nie to co w „Sowie” w Bydgoszczy), ale reszta – a próbowaliśmy wiele różnych smakołyków - doskonała. Także wystój i obsługa.

Obóz (1) Gzin

Turystyka

Wakacje2010_01Gzin.jpgSkrajne odludzie w pobliżu Zakola Dolnej Wisły. Gospodarstwo agroturystyczne Państwa Tomkiewiczów skromne, ale urocze, z prostą za to doskonałą kuchnią. Świetne położenie – wokół sporo leśnych i polnych ścieżek rowerowych oraz „asfaltów” także doskonale nadających się do pedałowania. Niedaleko jest do Torunia, Bydgoszczy, Grudziądza czy Chełmna, więc nawet gorsza pogoda wakacji zupełnie nie popsuje.

MTB 2010 - Gzin

10-08-26 MTB 2010, sprawozdanie

Turystyka

Wakacje2010_x2.jpgWakacje2010_x1.jpgSą dwie możliwości. Albo specjalizujemy się w wypatrywaniu odpowiednich miejsc w Internecie a nasza intuicja graniczy z jasnowidztwem (nigdy nie widzieliśmy „na żywo” miejsc, gdzie wyjeżdżamy), albo – co bardziej prawdopodobne – po prostu rośnie poziom naszej polskiej agroturystyki a miasta, miasteczka i wsie … najzwyczajniej w świecie ładnieją. Mają chodniki, rynki i deptaki, sklepiki i kawiarnie a drogi, wbrew powszechnemu mniemaniu, mają mniej dziur i pułapek.

Wakacje2010_x4.jpgWakacje2010_x3.jpgTegoroczny wyjazd był mocno rowerowy i choć takich leśnych paści, jak w ubiegłym roku nie było i tak nazwałem go MTB, bo wspinaliśmy się sporo.

Poniżej - albumy z wakacji:

10-05-29 Mała Fatra 2010 (z 'Grudziądzem')

Foto | Turystyka

Ostatni weekend, choć zapowiadał się na pochmurny i deszczowy, spędziliśmy w doborowym towarzystwie w naszej ulubionej Małej Fatrze. Turystycznie było, hm ... mocno relaksowo, za to detale kawiarniano-barowe na bardzo wysokim poziomie. Na Słowacji pogoda była znacznie lepsza niż na Śląsku i w efekcie kilkunastominutowych przebłysków słońca udało nam się nawet lekko opalić. Poniżej kilkadziesiąt (moich, Andrzeja i Staszka) zdjęć z wyjazdu.

Mała Fatra 2010

Muczne 2010, wydanie poprawione

Turystyka

TarnicaOtrytBukowe BerdoŁatwo się było domyśleć, że "smażące" się sprawozdanie to była pokrętna obietnica przedwyborcza i nic z niej nie wyszło. Ale za to .... obudziła się nasza ukochana ZUZUA i w galerii umieściła swoje zdjęcia z Mucznego. Sporo ich i to ładne, więc proszę zrobić sobie herbatkę i spokojnie zasiąść do oglądania.

Klimaty - ChmielKlimaty - żubryProszę się nie fascynować, bo na razie to tylko zapowiedź smażącego się sprawozdania. Post jest tak przygotowany, że każdy krewny i znajomy królika może go edytować czy uzupełniać. Mam nadzieję, że w ten sposób wkrótce powstanie wspólne sprawozdanie.

Obok klika "klimatycznych" fotografii a na wszystkie zdjęcia, jak zwykle, zapraszam do galerii. Lada dzień powinny pojawić się tam zdjęcia Zuzi a gdzieś pod koniec lata - Tomka.

Tegoroczny wyjazd w Bieszczady przejdzie najprawdopodobniej do historii i to z kilku powodów.

    Poł. CaryńskaSzeroki Wierch
  • Po pierwsze. Ostatni raz byliśmy u Państwa Pawlaków w Mucznem i to nie dlatego, że ich już nie lubimy (wręcz przeciwnie), ale dlatego, że przenoszą "Wilczą Jamę" do Smolnika i w Mucznem (jeśli w ogóle), będziemy już tylko po drodze w góry lub z gór.

  • Po drugie. Nasz nowy kolega Marcin (nie jakiś dziewiczo nowy, ale nowszy niż starszy) bezceremonialnie i mało finezyjnie zaklasyfikował naszą paczkę (z powodu śpiewania) do … „szanciarzy”. Proszę zauważyć, że końcówka „ciarzy” ma wydźwięk pejoratywny a nawet pogardliwy (w przeciwieństwie do np. „szantowników” – z nutką poważania czy „szantmenów” – z odrobiną podziwu). Proponuję, w ramach rewanżu i nie psując nastroju, nadać mu przydomek kliper, w nawiązaniu do słynnego, opiewanego w pieśniach (szantach), herbacianego klipra „Cutty Sark”, tego, co sławę ma złą. Że nie jest podobny? Nie szkodzi. Kurczak też nie jest, ani Misiek a brzmi nieźle.

Narty 2010

Turystyka

Tegoroczny sezon narciarski miał dwie odsłony. Kilkudniowy wyjazd na Słowację oraz długi weekend w Brennej. Oba wielce udane – narciarsko, wycieczkowo i … towarzysko.

Bilkowa Chata

narty_2010_bilik.jpgKto w Biliku jeszcze nie był, koniecznie powinien odwiedzić to nieomal alpejskie – jeśli wziąć po uwagę atmosferę i lokalizację – schronisko. Świetnie położone, w górnej części doliny Zimnej Wody (z wodospadami o tej samej nazwie) u zbiegu dwóch pięknych tatrzańskich dolin – Staroleśnej i Małej Zimnej Wody, stanowi doskonały punkt wypadowy na górskie wycieczki letnie (również rekreacyjne), a jak się okazuje, także i zimowe.

Schronisko znajduje się nieopodal górnej stacji kolejki zębatej ze Smokowca na Hrebienok i dolnej stacji wyciągu narciarskiego. Niestety mój szatański plan, że będziemy co rano, na piechotę (200m), wychodzić na narty nie całkiem wypalił … z powodu zimy. Okazuje się, że o ile w miastach w tym roku śniegu nie brakowało, w górach było go znacznie mniej niż zwykle i trasy na Hrebienku były po prostu nieczynne. Na nartach jeździliśmy więc w Tatrzańskiej Łomnicy (też nieźle – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony), a ponieważ śniegu nie było za wiele, dało się poszerzyć „program” wyjazdu o dwie niezłe wycieczki piesze. Teraz będę reklamował. Bilik ma proszę Państwa nieprawdopodobną saunę. Sauna ta – na pozór zwykła – ma ogromne okno (ze 3 x 2m). Siedzi się na ławeczkach, polewa wodą piecyk a na wprost – patrząc z ławeczek – … Łomnica. Dla mnie bomba.

Brenna

narty_2010_brenna.jpgPo powrocie ze Słowacji, zupełnie niespodziewanie zaliczyliśmy kolejny wyjazd na narty. Były to tylko 3 dni, za to bardzo udane i w sensie narciarskim i w każdym innym. Przetestowałem nowy (jak dla mnie) wyciąg na Czantorię, w towarzystwie Pana Tadeusza „odebraliśmy” 2 medale olimpijskie i z zachwytem podziwialiśmy nowe wyciągi w Brennej – całkiem udane połączenie starej „Boryni” (gdzie jeździliśmy) z Gronikiem (który tylko obserwowaliśmy z łezką w oku).

Było tak miło, że nawet wypadek, który miałem w piątek na Czantorii jakoś nie zepsuł mi humoru i nie zniechęcił do jeżdżenia jeszcze w niedzielę.

Jesień w Karkonoszach - dodatek

Turystyka

Niezawodna Bożena napisała świetne sprawozdanie z naszej ostatniej eskapady w Sudety. Aby nie poczuła się tak osamotniona, postanowiłem też dodać swoje reminiscencje dotyczące dwu miejsc, które bardzo zapadły mi w pamięć. Jest to zamek Chojnik i Hala Izerska. Dlaczego akurat te uzasadniam poniżej.

Zamek Chojnik i Schaffgotschowie (i zamek Chudów!)

Zamek_Chojnik1.jpgZamek_Chojnik2.jpgZamek Chojnik, jest dla mnie związany ze wspomnieniami podobnymi do tych, które zawiodły Romka do miejscowości na Ziemi Lubuskiej, której nazwy nie pomnę, a w której spędził on wakacje jako chłopiec. Otóż Chojnik i okolice to miejsce kilku moich kolonijnych pobytów. Był to wspaniały okres, ponieważ wówczas w okolicy była jeszcze dość pokaźna liczba opustoszałych budynków, świetnie nadających się do chłopięcych zabaw (oprócz złamanych kilku nóg i nędznych zadrapań, większych strat nie było). A sam zamek Chojnik powstał w połowie wieku XIV; wzniósł go Bolko II Mały, a wdowa po nim oddała zamek Gotsche II Schoffowi. To właśnie ród Schaffgotschów powiększał i umacniał twierdzę. Tam także ród ten zamieścił tablicę pamiątkową wymieniającą członków rodu poległych w wielu wojnach. Niestety, nadgorliwcy usunęli ja, a w tym miejscu zamieścili tablice upamiętniającą wizytę Jana Pawła II. Jestem przekonany, ze Papież nie byłby zachwycony takim uhonorowaniem swojej tam bytności i wskazałby wiele innych miejsc do tego się nadających.

Obóz (1). Boruja

Turystyka

zl_satelita_boruja.jpgAby ułatwić sobie zadanie, spisałem zaliczone trasy a obok umieściłem obraz satelitarny okolic obozu (1). Boruja jest mniej więcej w centrum [N52.233333 - E16.066667].

  • Rowery. Boruja – Kuźnica Zbąska – lasem na południe dol. rzeki Dojca w okolice Chorzęcina (leśniczówka Nowy Młyn) – Nowa Tuchorza - Boruja.
  • Rowery. Boruja – na wschód w okolice Stefanowa – Zbąszyń – Chrośnica – Stefanowice – Boruja.
  • Rowery. Boruja – Tuchorza – Siedlec – droga 303 do Chobienic – Godziszewo – Belęcin – Boruja.

Obóz (2). Wysoka

Turystyka

zl_satelita_wysoka.jpgAby ułatwić Bożence zadanie, spisałem zaliczone trasy a obok umieściłem obraz satelitarny okolic obozu (2). Wysoka jest mniej więcej w centrum, nieco na zachód od drogi nr 3 [N52.376111 - E15.458667].

  • Transfer. Boruja – Wolsztyn – Grodzisk Wielkopolski – Buk – Nowy Tomyśl – Świebodzin – Wysoka.
  • Rowery. Wysoka – Boryszyn – Sieniawa – Łagów – na północ zachodnim brzegiem jez. Ciecz – Wielowieś – Zarzyń – Wysoka.
  • Kajaki: Autem do Lubrzy na przystań kajakową. Spływ: Lubrza – Paklica – jez. Paklicko Wielkie – Paklica – Gościkowo.

MTB 2009, sprawozdanie

Turystyka

zl_1_gps.JPGzl_2_mapa.JPGTak, trochę dla draki, nazwałem nasz wakacyjny wyjazd na Ziemię lubuską, która jest rajem dla turystów „skołowanych”. Z mnóstwem oznakowanych szlaków rowerowych, tyle tylko, że oznakowanych głównie (prawie wyłącznie) na mapach – nie w terenie. GPS, kompas, mapa – tam! Nie! Raczej tam!

Ziemia lubuska (łac. Terra Lebus, Lubusz, niem. Land Lebus albo Lebuser Land) – kraina historyczna w Polsce i Niemczech, położona nad środkową Odrą, na zachód od Wielkopolski, na północ od Dolnego Śląska i Łużyc, na południe od Pomorza Zachodniego.

Stolicą całej ziemi lubuskiej jest Lubusz (dziś Lebus w Brandenburgii). Obecnie największym miastem regionu jest Kostrzyn nad Odrą. Ciekawostką jest, że żadna ze stolic obecnego województwa lubuskiego nie wchodziła w skład Ziemi Lubuskiej. Gorzów Wielkopolski leży na terenie historycznej Ziemi santockiej, która początkowo należała do Wielkopolski przechodząc we władanie brandenburskie w XIII wieku. Zielona Góra od początku swojego istnienia wchodziła w skład Dolnego Śląska.[Wiki]

XML feed