Właśnie w “tych dniach” wydana została najnowsza płyta Billa Frisell’a, o której nawet recenzenci piszą „This is basically the softer and more controversial side of Frisell… and the one that has registered most popular with listeners”. I choć nie koniecznie za słodkie, melodyczne granie najbardziej Bill’a kochamy, trudno mi sobie wyobrazić kogoś, komu płyta może się nie spodobać. Cytując słowa Mirka (o Panu Frisell’u): „... muzyka przede wszystkim musi płynąć...” dodam tylko, że płyty z aż tak „płynącą” muzyką dawno nie słuchałem.
„Folk Songs” są kompilacją 15-tu „piosenek” – oryginalnych, autorstwa Frisell’a oraz wykonań klasycznych utworów country i folk – z nagrań dokonanych w latach 1990 – 2002 w elitarnym towarzystwie. Z drobnymi niespodziankami. „Zmiękczone” „I'm So Lonesome I Could Cry”, które znam w nieco awangardowym wykonaniu z płyty „Bill Frisell, Ron Carter, Paul Motian”, oraz rewelacyjnie płynące „Shenandoah”, które znam z dłuższej i ambitniejszej wersji na płycie „East West”. Reszta, mimo że znana i lubiana, w wersji „wszystko w jednym” prezentuje się całkiem nieźle.
Najnowsze komentarze
6 dni 23 godziny temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 5 dni temu
9 tygodni 1 dzień temu