
Proszę Państwa, niniejszym informuję, że jestem już stary i zwietrzały. Nic – nawet przepracowanie - nie usprawiedliwia mojego gapiostwa i beznadziejnej dekoncentracji. W recenzji o płycie „Shades of Jade” napisałem – sam, osobiście! – a było to w listopadzie 2006 roku!:
… a smaczków jazzowych dodają: Joe Lovano na saksofonie oraz … tajemnicza Pani pianistka - Eliane Elias. „Tajemnicza", bo nie znałem a nadzwyczaj dobrze wypada w takim gwiazdorskim składzie..
I co? Tak sobie napisałem i nic? Nie zainteresowałem się tą Elias? Minęły lata …
Jakiś czas temu trafiłem na DVD z koncertem niejakiej Elaine Elias (na razie nie kojarzę). Szukam więc w sieci – brazylijska pianistka jazzowa. Brazylijska? Kobieta? Patrzę dalej (sprawdzam, czy gdzieś jej nie widziałem) i osłupiałem. Ponętna, dobrze „wykształcona” Pani lubiąca pokazywać gołe ramiona, nogi i nosząca takie suknie … że trzeba wypić coś zimnego, żeby rozpocząć rozmowę. Ciekawe, myślę sobie („samczym umysłem”) – brazylijska seksbomba gra jazz na fortepianie – ha, ha! Bardzo zabawne (na razie wciąż nic nie kojarzę).

Najnowsze komentarze
6 dni 23 godziny temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 5 dni temu
9 tygodni 1 dzień temu