… Powiedział Bóg czarownicy, że urodziłam się by śpiewać.
Bardzo lubię, kiedy mnie – już mocno starszego nastolatka – nagle coś zaskoczy. Nie mam na myśli zaskoczenia jakimś nowym odkryciem czy wyjaśnieniem natury ciemnej energii, ale ujawnieniem czegoś zwykłego i dla wielu zupełnie „normalnego”, o czym po prostu nie wiedziałem.
A nie wiedziałem, w ogóle, nic o fado, któremu poświęcony jest jeden z ostatnich filmów Carlosa Saury. Nadal o fado wiem niewiele, ale wiem już, że jest to „miejska” muzyka z Portugalii (głównie Lizbony), nostalgiczna i kołysząca, wykonywana przez śpiewaków i śpiewaczki o wysokich, dramatycznych głosach z charakterystycznym zaśpiewem. Specjalnie napisałem „śpiewaczki”, bo „fadistki” z pewnością nie są piosenkarkami.

Film Saury – piękny, dźwięczny i taneczny – nie jest dokumentem o fado, lecz zręcznym i sympatycznym zobrazowaniem jak to się śpiewa i gra. Występuje w nim plejada współczesnych wykonawców fado, śpiewająca w otoczeniu kolorowej scenografii, wsparta tancerzami, gitarzystami oraz krystalicznym obrazem i dźwiękiem. Muzyka wciąga, mimo (a może dlatego) iż jest lekka i przyjemna, ale – co nie zmienia faktu, że film bardzo mi się podobał i serdecznie wszystkim polecam – Saura przedstawił w filmie chyba nieco zbyt „artystyczną” wizję fado.
Bo fado jest to w zasadzie muzyka kawiarniana. Specjalnie nie napisałem „folklorystyczna” (a mogłem), bo folklor kojarzy się ze wsią a to jest zdecydowanie muzyka „miejska”, co więcej (nie jak w wielu innych przypadkach – np. „Felka Zdankiewicza”) szykowna i tchnie, co chyba najbardziej mnie ujęło, elegancją … przedwojenną.



Najnowsze komentarze
6 dni 23 godziny temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 5 dni temu
9 tygodni 1 dzień temu