Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

archiwum


07.06.2010 - 13.06.2010


The Black Keys – Brothers *****

Muzyka | Recenzje

The Black Keys.jpgNo … to jest temat, z którym mentalnie zmagam się już od (bardzo) długiego czasu. Pierwsze bowiem odczucie jakie nasuwa mi się przy okazji zespołu „The Black Keys” jest typu „starzec oszalał” a ponieważ szaleństwem nikt się dobrowolnie nie chwali, to i ja się powstrzymuję przed przyznaniem, że mi się taka (też) muzyka podoba. Są i inne powody milczenia. Dana Auerbacha i Patricka Carneya (bo „The Black Keys” to duet) po raz pierwszy usłyszałem zachęcony dawno temu recenzją Pana Mana w Polityce. Skąd inąd wiadomo, że Pan Man też jako „starzec oszalał” i jak się komuś podoba to, co Pan Man puszczał („puszczał”, bo już nie słucham Trójki) w Trójce w sobotnie poranki, to … sami wiecie. Wolałem milczeć.

Od tego czasu minęło kilka lat, zespół wydoroślał i z garażowego (dosłownie) projektu pary zapaleńców stał się nieomal kultowym przedstawicielem alternatywnego rocka i ugruntował swą pozycję na listach przebojów oraz – Dan i Pat – na listach celebrytów.

„The Black Keys” to jest jak na dzisiejsze czasy dość mocne dziwactwo, bo muzyka ich charakteryzuje się zupełnie nie technologicznym brzmieniem. Bezlitośnie prosty bęben, „ciężka”, chropawa i mało finezyjna gitara (na koncertach rzeczywiście grają we dwóch) za to … całkiem niebanalne pomysły muzyczne. Co w tym takiego?

10-06-05 ‘Brazylia’, ‘Grudziądz’ i Igor w Pszczynie.

Foto

Paczka z GrudziądzaBrazylia w PszczynieNiesamowicie się ostatnio „rozfotografowałem” i w ciągu siedmiu dni na przełomie maja oraz czerwca zwiększyłem liczbę zdjęć zrobionych na godzinę do poziomu profesjonalisty z National Geographic.

Dziewczęta w dżungliIgor na huśtawceNajaktywniejszy był ostatni „długi” weekend, kiedy odwiedzili nas:

  • Gosia z Igorem – w drodze z Warszawy na Słowację.
  • Wojtek z Marianą – by odwiedzić „starych”.
  • Grupa z Grudziądza (z którą byliśmy w Małej Fatrze) – w drodze z Budapesztu do domu.
  • Gosia z Igorem – w drodze ze Słowacji do Warszawy.

Zaowocowało to (szaleństwo odwiedzin) dwoma albumami fotograficznymi, które poniżej prezentuję (pstryknij ...wiecej).